Słyszeliście kiedyś takie zdanie: „bunt dwulatka nie istnieje, to złe wychowanie”? No to musieliście mieć do czynienia z kimś, kto nie ma dzieci.
Bunt 2-latka oczywiście istnieje, jest to jednak umowne określenie pewnego etapu w rozwoju dziecka, przypadający pomiędzy 1,5 a 3 rokiem życia. To moment, w którym dziecko po raz pierwszy zaczyna zauważać siebie, jako odrębną jednostkę, mającą realny wpływ na otoczenie. I właśnie… wpływ. Zaznaczmy od razu, że mały człowiek zupełnie nie umie odróżnić rzeczy, wydarzeń i czynności, na które może mieć realny wpływ. Nie jesteśmy przecież w stanie zmusić wiewiórki, żeby poszła z nami do domu, albo samolotu, żeby wylądował właśnie tu i teraz- na placu zabaw. Nie? To zaryzykuj i powiedz to dwulatkowi.
Nie jesteśmy przecież w stanie zmusić wiewiórki, żeby poszła z nami do domu, albo samolotu, żeby wylądował właśnie tu i teraz- na placu zabaw. Nie? To zaryzykuj i powiedz to dwulatkowi.
Umówmy się, wychowanie dziecka, to rollercoaster. Jest super, dostarcza dużo emocji, radości i frajdy, ale na każdym kroku czeka na nas dawka adrenaliny i nowości. Jak więc przetrwać bunt dwulatka? Cofnę się o dwa lata i przytoczę wam pewną sytuację, która miała miejsce tuż po narodzeniu Zbyszka, kiedy to sen z powiek spędzały mi jego kolki. Nieutulony płacz, moje zmęczenie, godzinne masowanie brzuszka i to dojmujące uczucie, że tak będzie zawsze. Pamiętam jak dziś, jak zapytałam położną „ile to jeszcze potrwa”. Wiecie, co mi odpowiedziała? „Pani Agato, nie wiem, ale każdy dzień przybliża Panią do końca kolek”. I kurcze, eureka! Takiego zdania, zupełnie niewyszukanego, potrzebowałam na ten moment, bo w tym całym zmęczeniu nie uprzytomniłam sobie, że to naprawdę się kiedyś skończy. I tak też jest z buntem dwulatka. Jeżeli teraz czujesz się jak w potrzasku i masz poczucie braku wyjścia, to pamiętaj, że i w tym wypadku każdy dzień przybliża Cię do jego końca.
Jak rozpoznać, że to właśnie bunt dwulatka?
- Twoje dziecko zaczęło denerwować się przy większości czynności
- Potrafi wpaść w histerię z naprawdę błahego powodu, po czym zaraz być najszczęśliwsze na świecie
- Nie jesteś w stanie przewidzieć jego reakcji, są sytuacje, które cię zaskakują
- Ulubionym słowem stało się: „nie” oraz „ja/sam”
- Może mieć słabszy lub wybiórczy apetyt
- Chce być samodzielne i decydować o wielu sprawach (wybór zabawy, butów etc.)
Co zrobić, żeby przetrwać i nadal być blisko dziecka?
- W okresie buntu dwulatka, spokój, powinien być twoim drugim imieniem. Cierpliwość i spokój, to naprawdę złoty środek. Wiem, co mówię, bo bunt dwulatka miałam w domu z pełnym przytupem przez blisko 4 miesiące.
- Pozwól dziecku decydować! Daj mu szansę nacieszyć się samodzielnością. Jak? Pytaj go np. „Jaki kolor spodenek chcesz dziś założyć?”, „czy robimy na obiad zupę pomidorową, czy rosół?”. Im więcej razy dziecko nacieszy się samodzielnością, tym szybciej się nią zaspokoi.
- Pokaż mu, że widzisz jego „dorosłość”, traktując go poważnie. Nie wytykaj, gdy rozlało właśnie soczek. Wręcz przeciwnie! Wykorzystaj to do kolejnej próby samodzielności, prosząc dziecko o pomoc w jego posprzątaniu.
- Usuń chwilowo z zasięgu wzroku dziecka wszystkie przedmioty, których nie może używać. Wiecie dobrze, że dziecko, a zwłaszcza to w okresie buntu dwulatka, nie znosi słowa „NIE”, padającego z ust rodzica. Po co wywoływać niepotrzebne nerwy w momencie, gdy dziecko po raz 678 rzuca naszym telefonem lub próbuje wyciągać porcelanową zastawę z szafki? Schowajmy te rzeczy tak, żeby były poza jego zasięgiem i po problemie.
- Nie krzycz, nie stosuj agresywnej formy. Pamiętaj, że agresja budzi agresję.
- Chcesz wytłumaczyć coś dziecku? Uklęknij, aby być na jego poziomie, patrz w oczy, mów. Mów drugi raz, a potem piętnasty.
- Ustępujmy w sprawach nieistotnych. Naprawdę aż tak ważne jest, żeby nie brał ze sobą czterech miśków na plac zabaw? Niech weźmie! Obędzie się bez nerwów, których i tak w tym momencie jest aż nadto. W żadnym wypadku nie powinniśmy jednak ustępować w sprawach istotnych, związanych bezpośrednio m.in. ze zdrowiem i bezpieczeństwem dziecka.
- Wzmacniaj pozytywnie swoje dziecko! Chwal, przytulaj, nagradzaj dobrym słowem. Zauważaj rzeczy, nawet te małe, które udało mu się zrobić samodzielnie.
- Pamiętaj o stałych rytuałach w ciągu dnia oraz o odpowiedniej dawce snu. To daje duże poczucie bezpieczeństwa dzieciom, wiedzą, czego mogą się spodziewać.
- Dużo się przytulajcie, uśmiechajcie, zamieńcie stres i zniecierpliwienie na spokój. Wiecie, ze każdy dzień buntu przybliża Was do jego końca?
- Nie mów dziecku, że ma nie płakać. Płacz jest potrzebny. Powiedz, że rozumiesz jego emocje, że widzisz, że jest mu przykro. Bądź przy nim i akceptuj jego stan.
- I chyba najważniejsze – traktuj swoje dziecko tak, jakbyś sam chciał być traktowany. Pamiętaj, że okres buntu, to bardzo trudny czas dla twojego dziecka. Zastanów się, czego Ty, mając gorszy dzień, oczekujesz od swoich bliskich? Założę się, że ciepła, bliskości i zrozumienia. Przytul więc mocno swoje dziecko i pokaż mu, że jesteś obok. Że jesteś jego przyjacielem i że wspierasz go w tych trudnych emocjach.
Zastanów się, czego Ty, mając gorszy dzień, oczekujesz od swoich bliskich? Założę się, że ciepła, bliskości i zrozumienia. Przytul więc mocno swoje dziecko i pokaż mu, że jesteś obok. Że jesteś jego przyjacielem i że wspierasz go w tych trudnych emocjach.
Masz coś do dodania, albo chcesz podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami? Koniecznie napisz!