„A gdzie to dziecko ma czapeczkę?” – kto nie usłyszał tego zdania w swoim matczynym życiu, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Zapytałam na instagramie, obserwujące moje konto Mamy, jakie rady zapadły im szczególnie w pamięci. Czytając to, co mi wysłały, jednocześnie śmiałam się i smuciłam. Przypomniałam sobie samą siebie z początkowego czasu macierzyństwa i to, jak starałam się analizować każdą napotkaną „dobrą radę”, a to było bardzo zgubne i mało śmieszne…

Macierzyństwo jest piękne, ale…


Macierzyństwo jest piękne, pełne radości i ciepła, ale ma też drugie oblicze, o którym zazwyczaj mniej się mówi. Jako mamy czujemy się stale oceniane. I choćbyśmy temu zaprzeczały, to niestety, mniej lub bardziej tak właśnie jest. I nawet gdy rady są w dobrej wierze, jeżeli są nieproszone, potrafią nieźle namieszać nam głowie oraz sprawić, że zaczynamy czuć się traktowane jak osoby pozbawione własnego rozsądku i mózgu. Negując to, co robią młodzi rodzice, w bardzo prosty sposób możemy pogorszyć ich własny obraz rodzicielskich kompetencji.
Z czego wynika taka łatwość wtrącania się w czyjeś życie? Otóż jesteśmy otoczeni stereotypami, a w naszą kulturę wpisało się dawanie „dobrych rad”. Dochodzi do tego jeszcze wiara w zabobony… a wszystko razem, daje mieszankę wybuchową. Dawniej, w wielopokoleniowych domach, wychowanie i opieka nad dziećmi dzieliła się pomiędzy wszystkich domowników, a dostęp do rzetelnej wiedzy był dużo mniejszy niż dziś. Stąd chociażby przekonanie, że wąchając bez, otrujesz własne dziecko w brzuchu, a podając mu wodę z mąką, będzie przesypiało całe noce.
W samym fakcie radzenia oczywiście nie ma jeszcze nic złego, o ile nie jest to wciskanie komuś na siłę swoich, często błędnych, przekonań.
Jak sobie więc z nimi radzić?

  • Słuchaj swojej intuicji. To Ty najlepiej wiesz, co jest dobrego dla twojego dziecka.
  • Czerp wiedzę ze sprawdzonych źródeł, czytaj fachowe publikacje.
  • Nie wdawaj się w dyskusję, odpowiedz, np. Dziękuję Ci za troskę, ale pozwól, ze zrobię to co uznam za stosowne.
  • Weź 3 głębokie wdechy, zanim sama siebie negatywnie ocenisz.

O co chodzi z tą czapeczką i skarpetkami?

Pytania o czapkę i skarpetki, to chyba moje ulubione pytania. Środek lata, ludzie ocierają pot z czoła, słońce praży, samo południe. „A gdzie ten chłopczyk ma skarpetki? Jakie zimne nóżki!” – usłyszałam za plecami na placu zabaw, wyrwana z własnych myśli. Co zrobiłam? Pierwsze co, to zaczęłam w panice googlować, czy rzeczywiście robię krzywdę swojemu dziecku, nie zakładając mu skarpetek. Teraz jedyną moją odpowiedzią na pytania typu „a gdzie czapeczka, gdzie skarpetki” jest: „w domu”. I to nie Wy robicie krzywdę swoim dzieciom, nie zakładając im przysłowiowej czapeczki. To wszyscy wtrącający się robią krzywdę Wam. Zdrowy rozsądek i intuicja, to najważniejsze, czym się kierujcie. Mój mąż, pełen stresu, zostając po raz pierwszy z naszym synkiem sam, tak wziął sobie do serca fakt konieczności założenia mu czapki, że wyszedł z 2 tyg. dzieckiem na spacer w czapce, ale… bez spodni. To właśnie przykład na to, co robi z nami stres.

Mój mąż, pełen stresu, zostając po raz pierwszy z naszym synkiem sam, tak bardzo wziął sobie do serca fakt konieczności założenia mu czapki, że wyszedł z 2 tyg. dzieckiem na spacer w czapce, ale… bez spodni.



Jak to jest z tą czapeczką? (źródło: mamotoja.pl)

Pozwolę sobie wstawić grafikę, którą znalazłam na portalu mamotoja.pl. Jak widać, nasze dzieci nie muszą nosić czapek w lecie. Ba, nie muszą jej nawet nosić, gdy temperatura ma nie mniej niż 3 stopnie (mowa o dzieciach 4+).


Nie jedz kapusty, bo dziecko będzie miało kolki, a w ogóle to dosyp do mleka mąki.

I znów fantastyczne rady powielane od lat. Pierwsza z nich to temat, który został już obalony przez specjalistów, czyli dieta matki karmiącej. Dieta matki karmiącej nie istnieje. Mama może jeść wszystko to, na co ma ochotę (oczywiście z wyłączeniem używek i niektórych leków) i to, co mamie nie szkodzi. Jedyne o czym pamiętajcie, to absolutnie nie jedzcie arbuzów podczas karmienia piersią. Sok kapie na główkę dziecka i strasznie potem ciężko ją domyć 🙂

A mąka do mleka? Chyba zgodzimy się wszyscy, że za rady tego typu powinny być kary. Pamiętajcie, że zanim wdrożycie w życie wszystkie takie „pomysły”, skonsultujcie je wcześniej ze swoim zaufanym pediatrą.

Nie wąchaj bzu, nie farbuj włosów, nie śpij na lewym boku- czyli do zwariowania jeden krok.

Zabobony i „dobre rady” mogą realnie przynieść więcej złego niż dobrego. Kobieta, która po raz pierwszy mierzy się z rolą mamy, ma wystarczająco dużo stresu. Każdy dzień przynosi tyle nowości, tyle zaskakujących sytuacji, że każdy, kto sypie w mamę radami tego typu, powinien zamilknąć na wieki.

Pamiętajcie mamy i taty (choć post ten kieruje głównie w kierunku mam, które częściej są na tej pierwszej linii frontu) – jesteście wspaniali. Każdego dnia dbacie o swój największy skarb, o swoje dziecko i dam sobie rękę uciąć, że robicie to najlepiej, jak umiecie. A jeżeli czegoś nie umiecie, to poproście o pomoc zaufanej osoby. I nie słuchajcie głupot, macie intuicję wielką jak stąd do krainy bobasów i to jej się trzymajcie.